Noworoczne przemyślenia
- Katarzyna Meinhard
- 2 sty
- 5 minut(y) czytania
Nowy Rok 2026. Wiele osób życzy sobie, żeby kolejny rok nie był gorszy od poprzedniego, niektórzy, żeby był lepszy, inni po prostu, aby był szczęśliwy. A ja życzę sobie, żeby był tak samo dobry jak poprzedni.

I chociaż w 2025 roku nie było zawsze kolorowo i słonecznie to pod względem zrealizowanych celów, planów i marzeń mogę zaliczyć ten czas jako jeden z lepszych okresów w moim życiu.
Jednak przyznam szczerze, że ostatni czas był dla mnie trudny - końcówka roku była totalnie inna niż jego całość. Miałam ambitne plany. Wyznaczone cele, które chciałam zamknąć przed końcem roku. Jednak rzeczywistość mocno zweryfikowała moje plany i pokazała mi, że nic z tego nie będzie.
Zapraszam Cię do przeczytania artykułu z serią moich przemyśleń dotyczących czasu, planów, podsumowań, zdrowia oraz wyznaczania celów. Podzielę się z Tobą wydarzeniami ostatniego czasu, podsumowaniem mijającego roku oraz planami na przyszły.
Rozgrzebane tematy. Cele, które same się nie zrealizują. Czas, który goni i wywiera presję. Pewnie, wszystko jest do zrobienia. Odpowiedni zapas czasu, rozplanowanie, poświęcony wysiłek i zaangażowanie. Jednak czasami życie weryfikuje nasze plany i również ten element jest niezwykle istotny - zmienność. Choroba, nagła sytuacja rodzinna, złe samopoczucie, opóźnienia, korki, wypadki... Długo by wymieniać. Właśnie w tak życiowych chwilach testowane są nasze cele.
Generalnie końcówka roku pod względem zdrowotnym była dla mnie nieubłagana. Najpierw lekka choroba, która na szczęście skończyła się tylko krótką nieobecnością w pracy. Jednak po powrocie na kilka tygodni niestety zachorowałam poważniej. 3 tygodnie zwolnienia, łącznie miesiąc na lekach i antybiotykach, wizyty na SORZe i u lekarzy, praktycznie tydzień wyjęty z życia spędzony tylko na leżeniu w łóżku. Są sytuacje w życiu, w których jesteś bezsilna i po prostu musisz je przetrwać. Zadbać o siebie, zawalczyć o odporność, ogarnąć kwestie swojego zdrowia i przyjąć je za najwyższy priorytet.

Piszę o tym, bo w tym czasie totalnie stanęły moje treningi, przerabianie kursów, których jestem słuchaczką, nauka hiszpańskiego, tworzenie moich autorskich materiałów. Wszystkie te tematy, którymi zajmuję się na co dzień i próbuję je łączyć z pracą na pełen etat oraz obowiązkami. Wcisnęłam mocno stop i, chociaż na początku nie było to łatwe, musiałam obecną sytuację przyjąć taką jaką była. Nie było to proste, jednak odpuszczanie jest to umiejętność, którą w ostatnich latach rozwijam. Odpuszczanie bez wyrzutów sumienia, zmartwień, poczucia nic nie robienia i bezużyteczności. Wiele lat zajęło mi dojście do etapu, w którym potrafię zrobić sobie wakacje, przerwę. Odłożyć plany i projekty na później, odpocząć, wyciszyć się i zrobić mały reset. Często są to planowane przerwy, jak urlop, przerwy świąteczne, okres letni, gdzie staram się więcej czasu spędzać na świeżym powietrzu niż przed komputerem. Jednak tym razem przerwa była inna, bo spowodowana chorobą, czymś nagłym, nieprzewidywalnym i trudnym.
Dziś wracam już do codziennego rytmu, mojej wypracowanej rutyny. Wciąż dbam o siebie - nie forsuję się oraz suplementuję. To, co może być trudne po przerwie to właśnie ten powrót. Często myślimy, że teraz muszę zacząć wszystko od nowa. Uważamy, że to, co do tej pory wypracowaliśmy poszło na marne. Ja patrzę na to inaczej i podchodzę do powrotu do aktywności z myślą, że będę kontynuować to, co zaczęłam. Dlatego wracam do rytmu , do codziennych aktywności, do planu dnia i tygodnia, który miałam już tak dobrze dopracowany. Wracam z właśnie z myślą kontynuacji tego, co zaczęłam. Może z nową energią? Albo ze starym zapałem. Sama nie wiem.

A noworoczne postanowienia, o których co roku pisałam?
W tym roku przyznam szczerze, że nie specjalnie je zrobiłam. W minionym już roku sprecyzowałam swoje długoterminowe cele, dopracowałam swój plan tygodnia oraz rutyny do tego, co chcę osiągnąć. W tym roku - chyba pierwszy raz od wielu lat - nie planuję spektakularnych zmian, raczej intensywną pracę nad realizacją obranego kursu, kontynuację wybranej drogi oraz radość z niej. Podsumowanie roku 2025 okazało się dla mnie wyjątkowo pozytywne, mijający rok był naprawdę dla mnie udany. Zrealizowałam ważne cele, projekty, rozwijam się, miałam możliwość podróżowania, odpoczynku, obcowania z naturą. Miałam naprawdę dużo wolnego czasu w tym roku i tak naprawdę za to jestem najbardziej wdzięczna. W końcu można powiedzieć znów czuję, że żyję. Żyję pełnią życia jak to się czasem górnolotnie mówi. Chciałabym zachować ten balans, ponieważ jest to coś, co bardzo mi służy. Teraz jestem słuchaczką kursu Trenera pozytywnej odporności psychicznej, gdzie wiele mówi się o odpoczynku, odpowiedniej ilości snu, regeneracji oraz tym jak niezwykle ważny wpływ ma to na nasz organizm i codzienne funkcjonowanie. Uczę się również wiele o redukcji stresu, wypaleniu zawodowym, dbałości o swój organizm i dobrostan. W minionym roku na własnej skórze przekonałam się jak jest to ważne. Doceniam ten wolny czas, doceniam pracę w organizacji, w której mam możliwość iść na zwolnienie chorobowe na 3 tygodnie i mam do czego wracać. Do tej pory we wszystkich organizacjach dłuższa nieobecność wiązała się niestety licznymi niedogodnościami - z pracą na L4, ogromnymi zaległościami i stresem czy koniecznością zwolnienia z zajmowanego stanowiska pracy. Chociaż nie jest to zgodne z prawem i wielu osobom nie mieści się w głowie, jest to jedna z patologii rynku pracy, z którą spotkałam się osobiście. Cieszę się, że obecnie mam taką pracę, gdzie mam do czego wracać i jestem sympatycznie witana przez współpracowników.
Praca zawsze była dla mnie ważnym elementem życia. Kiedy zainteresowałam się tematami związanymi z HRem i psychologią właściwie stała się całym moim światem. W pracy, w domu, na studiach, w weekendy - ciągle żyłam pracą i tematami z nią związanymi. Dzisiaj wypracowałam zdrowy balans i to jeden z moich wielkich sukcesów. Być może też dlatego, że zawodowo nie zajmuję się już tematami związanymi z moją największą pasją, tymczasowo obrałam inną ścieżkę. Natomiast hobbistycznie wciąż się rozwijam - czytam, biorę udział w kursach, tworzę materiały. Dzięki temu nie żyję tylko pracą, wiele rzeczy mogę robić po swojemu, bo na własny rachunek, w ramach swojego projektu. Cieszę się tym i czuję dużą różnicę w kwestii obciążenia mentalnego. Był moment, w którym totalnie wypaliłam się właśnie przez zbyt ambitne podejście, brak regeneracji, brak odpoczynku, życie głównie tematami zawodowymi, do tego niezgodność podejścia do zadań z szefostwem - brak autonomii, którą tak kocham, liczne problemy, trudna sytuacja gospodarcza - długo by wymieniać. Dziś cieszę się z zawodowych decyzji, które podjęłam i z pracy nad rozwojem własnej działalności. Chociaż nie zawsze idzie to tak, jakbym chciała to jednak ważne jest to, że małymi krokami rozwijam swoje umiejętności, zdobywam nową wiedzę, tworzę autorskie materiały. Dzięki temu czuję, że się rozwijam, daje mi to dużo radości i satysfakcji, a to jest dla mnie bardzo ważne.
To, co ważne dla mnie również to czas spędzony wśród natury, we własnym ogrodzie. Oddech wśród zieleni, świeże powietrze, relaks w hamaku. Odpowiednia ilość ruchu, regeneracja, czas na medytację, sen, czytanie, seriale, podróże, czas z bliskimi osobami. Te bezcenne chwile, które budują wspomnienia na lata.
Dziś właśnie z okazji Nowego Roku chciałabym Ci życzyć zdrowego balansu, bezcennych chwil z najbliższymi osobami, dużo zdrowia i radości z codziennych małych chwil. Ciesz się życiem, swoją drogą.








Komentarze